Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  Bez kategorii  >  Bieżący Artykuł

VIVA: INTERWENCJA W LIDZBARKU WELSKIM

NOWE INFORMACJE na temat klaczy odebranej lekarzowi weterynarii…

Foto: VIVA!

13 marca wraz z końską grupą Vivy!, Powiatowym Inspektoratem Weterynarii, Policją i Strażą Miejska odebraliśmy w Lidzbarku klacz z wrośniętym kantarem oraz sunię przetrzymywaną w klatce na kury.

 

NOWE INFORMACJE:

 Najbliżej zabudowań stała Siba uwiązana za szyję na 50 centymetrowym łańcuchu. Jej tylna noga była przywiązana sznurem do drzewa. Nie mogliśmy uwierzyć w to, że właściciel jest ślepy na cierpienie swojego zwierzęcia! W oczach Siby było widać ból. Stała spętana, wypłoszona, bez możliwości ucieczki. Kilka dni wcześniej właściciel wyrwał jej z głowy kantar, który przez ostatnie miesiące wrastał w skórę Siby. Pozostawił otwartą jątrzącą się ranę.

Właściciel (który jest czynnym weterynarzem!) twierdził, że jego koń jest zdrowy i nic mu nie dolega. Wydawało się, że nie rozumie, że stan zdrowia klaczy jest wynikiem rażącego zaniedbania. Zachowanie pana P. budziło w nas niepokój. Ale musieliśmy działać. Postanowiliśmy natychmiast zabrać klaczkę do kliniki.

Lekarze stwierdzili liczne rany głowy, ubytek skóry i tkanki, a także deformację czaszki spowodowaną przez długotrwały ucisk. Klacz jest niedożywiona, ponieważ nie mogła poruszać żuchwą, co uniemożliwiało przyjmowanie pokarmu. Siba boi się ludzi.

Foto: VIVA!

Właścicielowi trzeba postawić zarzuty. Pan P. ma niestety więcej zwierząt. Zanim uda nam się sprawę skierować do sądu może stać się kolejne nieszczęście. Za dwa tygodnie wrócimy do gospodarstwa sprawdzić stan pozostałych tam koni. Aby działać potrzebujemy Waszego wsparcia! Leczenie Siby jest bardzo kosztowne. Potrzebujemy na ten cel 2500 złotych. Do tego dochodzą koszty postępowania. Prosimy, tylko dzięki Waszej pomocy możemy interweniować i zmieniać los pokrzywdzonych zwierząt!
ROK TEMU
Interwencja dotyczyła znanej już sytuacji koni lekarza weterynarii, o
których głośno było rok temu: http://uwaga.tvn.pl/63954,news,,koniena_lancuchach,reportaz.html

Właściciel koni trzymał je na łańcuchach niezależnie od pogody. Konie mnożyły się, dochodziło także do agresji między nimi. Rok temu zapadła decyzja burmistrza o… odmowie odebrania koni. W uzasadnieniu napisano, że warunki bytowania są na tyle dobre, że burmistrz nie widzi potrzeby ich odbierania.

Foto: VIVA!

Przedstawiciel Urzędu Miasta w Lidzbarku stwierdził, że „to nie są właściwe warunki bytowania zwierząt, ale to nie jest tego typu kaliber sprawy, który pozwałaby odebrać konie. Nie podoba mi się to, że są uwiązane na łańcuchach, ale jest to uchybienie”.

„Uchybienie” trwa, konie spędziły kolejny rok na łańcuchach – bez żadnych wiat ani stajni.

Przez rok Urząd Miasta nie zrobił nic, aby zmienić sytuację, o której w mieście jest głośno.

Musiało dojśc do tragedii, aby burmistrz zmuszony został do podjęcia kolejnych decyzji.

***

CZWARTEK (13 marca)

„Jakimś cudem” właściciel koni nie zauważył, że najmłodsza klacz w stadzie rośnie, a jej kantar NIE. Wynikiem tego zaniedbania była wrośnięta głęboko w pysk zwierzęcia uprząż. Kantar został zdjęty dopiero po interwencji policji i powiatowego lekarza weterynarii. Zapach, który poczuli wyżej wymienieni był podobno nie do opisania. Właściciel nie podjął leczenia, tłumacząc się tym, że klacz jest dzika i nie daje się dotknąć.

Cała sprawa budzi wątpliwości, ponieważ właściciel koni jest przecież weterynarzem!

W związku z tym, że rana była brudna i ropiała – już za zgodą burmistrza ­ odebraliśmy właścicielowi najmłodszą klacz.

Podczas, gdy prowadziliśmy rozmowę z burmistrzem, właściciel odwiązał klacz od drzew, pod którymi stała od kilku dni. Miał nadzieję, że nie będziemy dość zdeterminowani, aby ją złapać. P osesja weterynarza nie jest ogrodzona, co utrudniało akcję. Młoda klacz miała bardzo dużo siły, a dodatkowy ból pyska sprawiał, że skutecznie nam się wymykała.

Foto: VIVA!

Po ponad dwóch godzinach prób, i przy pomocy Straży Miejskiej oraz środków farmakologicznych, udało się. Klaczka pojechała do kliniki w Gnieźnie na leczenie.
Dostaliśmy również zgodę na odebranie właścicielowi suni Misi. Misia żyła w niskiej niezadaszonej klatce na lisy/kury bez dostępu do wody i w strachu przed właścicielem.

Klacz czeka leczenie. Jest w dobrych rękach końskiej grupy Viva!, która zajmie się jej powrotem do zdrowia. Szczegółowe informacji o koniu będą publikowane na portalu „Kampania przeciwko
transportowi i ubojowi koni”. My również będziemy informować! Już wiemy, że jest po zabiegu i że zachowuje się już znacznie lepiej. Pewnie dlatego, że ogromny ból pyska jest mniejszy.

Misię czekają oględziny weterynaryjne. Szukamy jej domu i prosimy o wsparcie przy utrzymaniu.

————–
Pamiętajcie, że jesteśmy grupą interwencyjną, która utrzymuje się WYŁĄCZNIE
z darowizn. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę.

36 2030 0045 1110 0000 0255 7250

Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa

Przekaż 1% podatku na rzecz INTERWENCJI i ratuj z nami zwierzęta!
nazwa OPP: Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
KRS: 0000135274
Cel szczegółowy: INTERWENCJE

    Print       Email

3 Odpowiedzi na “VIVA: INTERWENCJA W LIDZBARKU WELSKIM”

  1. lajkonik pisze:

    ten weteryniorz to jakiś psychol! -( , aż strach się bać! , ma on wszystkich w domu?

  2. Maks pisze:

    w którym Lidzbarku Warmińskim czy Welskim?

Dodaj komentarz

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.