Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

ARTYSTYCZNA PRAWDA

Joanna Czubak: absolwentka Wydziału Grafiki łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych i policealnego studium fotografii – szkół, które ukończyła z wyróżnieniami. Uprawia grafikę, malarstwo, batik, tworzy szklane mozaiki, wykonuje zabawki…

JOANNA CZUBAK i jej mozaika na szkle; foto: FAPA-PRESS

Joanna Czubak: absolwentka Wydziału Grafiki łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych i policealnego studium fotografii – szkół, które ukończyła z wyróżnieniami. Uprawia grafikę, malarstwo, batik, tworzy szklane mozaiki, wykonuje zabawki z drewna, prowadzi zajęcia plastyczne dla dzieci i dorosłych; przez lata uczyła się gry na pianinie; fascynatka wszystkiego, co końskie.

Joanna Czubak:”Kozak”, litografia barwna.

 Zainteresowanie końmi i sztukami plastycznymi przejęła po mamie; zainteresowanie muzyką – po dziadkach od strony ojca. Babcia Jadwiga Goździk śpiewała w operze i uczyła wnuczkę gry na pianinie – teraz uczy innych; dziadek Ryszard Czubak grał na skrzypcach w filharmonii. Joanna długo zastanawiała się, jaką drogę artystyczną obrać. Zdecydowała o studiach w akademii sztuk pięknych kosztem muzyki, choć na pianinie gra w dalszym ciągu, tyle że rekreacyjnie. Rekreacyjnie też uprawia jeździectwo pod kierunkiem Marii Żery w Wiązownie pod Warszawą. Wcześniej dosiadała wierzchowców wielu ras m.in. w Starej Miłośnie, później arabów w stajni Mariana Baniewicza. To właśnie jeden z nich, Elewator, zwiał jej z pastwiska, odwiedził kilka wsi i wrócił sam do domu przemierzając dziesięciokilometrową trasę, podczas gdy ona wraz z siostrą próbowały bezskutecznie dogonić go na rowerach. A jazdę na rowerze ma opanowaną do perfekcji: dojeżdżała nim do stajni piętnaście kilometrów w jedną stronę. I to bez względu na pogodę: i w mroźną śnieżycę, i upalną ulewę. Rowerem docierała też do koni, przy których pracowała w zamian za godziny w siodle. Dziś ma satysfakcję, że dzięki wytrwałości, własnemu wysiłkowi, mogła realizować hipiczną pasję.

Joanna Czubak: „Powożenie”, tusz.

O byciu amazonką marzyła od chwili, gdy po raz pierwszy znalazła się na końskim grzbiecie. Miała wtedy sześć lat. Drugie tyle musiała czekać, by zacząć jeździć regularnie. Nikt nie chciał jej uczyć przed ukończeniem przez nią dwunastego roku życia. Tęsknotę za końmi rekompensowała sobie rysując te zwierzaki niemal bez przerwy; zawsze starannie, ale nierzadko na byle czym, nawet na skrawku papieru. Rysowała, szkicowała i nabierała wprawy w operowaniu ołówkiem. Doświadczenie zaprocentowało podczas egzaminów na studia. Dostała się na grafikę. Dziś jednym z jej ulubionych, choć niewyłącznych tematów, są zwierzęta, w tym oczywiście konie. Niebezpieczne nie tylko w naturze, ale – według Joanny – także na płótnie…

Foto: Joanna Czubak

Konie kojarzone są w sztuce z kiczem. Bywają zresztą tak piękne, że aż kiczowate. Iluż to malarzy, lepszych czy gorszych, zachłystywało się ich urodą i popełniało dzieła szkaradne. Skupiali się na odwzorowywaniu każdego włoska, żyłki (przenosząc najczęściej od XX wieku obraz ze zdjęcia) zamiast pomyśleć nad sensem i wyrazem; nad tym, co ważne i co chcą przekazać innym. Odwzorowywania kształtów można nauczyć się w trakcie rzetelnych ćwiczeń. Znacznie trudniejsze jest wczucie się i oddanie w plastyce ruchu – nieodłącznej cechy tych zwierząt. Koń może nieść ze sobą określone treści, a przedstawianie go w sztuce powinno być wynikiem artystycznych poszukiwań. Poszukiwań nieznanego, poszukiwań własnego ja. Zgubne jest tworzenie ładnych obrazków na ścianę, takich, co się będą sprzedawały. To nie sztuka! Ta prawdziwa ma nieść wartości uniwersalne, wypływać ze szczerej potrzeby serca. Konie z francuskiej jaskini w Lasceaux są szczere. Nie zestarzały się mimo upływu tysięcy lat. I nikt nie neguje ich wartości, choć zawierają tyle błędów anatomicznych, jakby malowały je dzieci. pełne wyrazu.

Joanna Czubak: „Galop”, linoryt.

Spójrzmy na „Guernicę” Pabla Picassa. Tam, w wielkim chaosie, wśród konwulsyjnie powykręcanych postaci jest koń. Jakże brzydki, nieestetyczny, ani trochę piękny. Ale jest w nim coś o wiele ważniejszego: ból umierania, okrutna niesprawiedliwość, niezasłużona śmierć. Najważniejsza więc w każdym dziele, także tym przedstawiającym konia, jest artystyczna prawda. Nie chcę, by sztuka „końska” kojarzyła się z banałem. Nie twierdzę, że sama osiągnęłam mistrzostwo, że jestem wolna od skazy. Zdaję sobie sprawę ze swojej małości, z tego, że stoję na początku mojej artystycznej drogi. Wciąż szukam i zresztą dlatego nie ograniczam się do tematu koni. Pociąga mnie cały świat organiczny, całe życie na naszej planecie. Studiując ją, dociera do mnie, jak jestem maleńka i nieważna w tym ogromnym, okrutnym wszechświecie…

Joanna Czubak: batik.

Ale w tym wszechświecie na szczęście żyją zwierzęta. I tu wracamy do punktu wyjścia. To one miały zapewne niemały udział w uwrażliwieniu naszej bohaterki na piękno.

I nie tylko na piękno! Obcowanie ze zwierzętami uczy pokory. Ich błędy są w rzeczywistości naszymi błędami. I żeby była jasność, choć pewnie wywołam falę oburzenia: koni nie uważam za lepsze od innych stworzeń. Z każdym zwierzęciem mam na myśli te wyżej rozwinięte – przy okazaniu miłości i poświęceniu czasu, można się wspaniale dogadać. Ludzie są w tym względzie bardzo niesprawiedliwi. Otaczają się stworzeniami, z którymi jest im wygodnie obcować. Jedne faworyzują i wynoszą na piedestał, innym odbierają godność. Razi mnie to i oburza! Gdybym miała dużo pieniędzy, stworzyłabym azyl dla różnych dziwnych zwierząt, z którymi nikt nie myśli się kolegować. Chodziłabym na spacery z gąską, jeździłabym na byku. Konia też bym miała, tyle że, choć to arystokrata, musiałby się z pospólstwem bratać.

Joanna Czubak: „Konie”, piórko.

Życzymy zatem Joannie znakomitych zarobków, dzięki którym będzie mogła wcielać w życie swoje „zwierzęce” marzenia. (jp)

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.