Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

JĘZYK MOWY CIAŁA (16)

W dzisiejszym odcinku Jerzy Rubersz sygnalizuje, jak ważna jest znajomość języka mowy ciała.

Praca z koniem; foto: FAPA-PRESS

Praca z koniem; foto: FAPA-PRESS

 Jerzy Rubersz: z wykształcenia historyk, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, z zamiłowania koniarz, nauczyciel jazdy konnej w Technikum Hodowli Koni w Wolborzu, kaskader. W dzisiejszym odcinku sygnalizuje, jak ważna jest znajomość języka mowy ciała.

 

Język mowy ciała jest i od zawsze był podstawowym środkiem porozumiewania się ze zwierzętami. Sprawne posługiwanie się tym językiem, poza tak oczywistymi zaletami, jak na przykład możliwość egzekwowania poleceń, gwarantuje człowiekowi bezpieczeństwo. To ważne, zwłaszcza w kontakcie z tak potężnym i silnym zwierzęciem, jakim jest koń. Nie wystarczy jednak rozumieć, co ten koń do nas mówi. Równie ważne, by on rozumiał, czemu służą sygnały wysyłane mu przez nas.

– Nie da się w kilku zdaniach – mówi Jerzy Rubersz – nauczyć mowy ciała, podobnie jak żadnego obcego języka. Ten zresztą jest o tyle trudniejszy, że tylko nieliczni – tak zwani zaklinacze koni – są w stanie opanować go do perfekcji. Większości z nas pozostaje więc zadowolić się elementarnymi umiejętnościami, które z sobą niesie, ale nawet one są niezwykle pomocne. Spełniają jednak swoją rolę wówczas, gdy językiem mowy ciała pracujemy świadomie i systematycznie. Jeśli są to z naszej strony „występy okazjonalne”, koń nie połapie się, o co chodzi. Mało tego: nasze zachowania może zacząć odbierać błędnie, a wtedy narobimy sobie i jemu więcej szkody niż pożytku. Bo przecież koń obserwuje nas stale, a my stale coś mu przekazujemy; każdym ruchem i każdym bezruchem. Warto więc zważać, jak się w jego obecności zachowujemy.

A oto pierwsze z brzegu przykłady, jak – w dobrym tego słowa znaczeniu – „manipulować” naszym ciałem, gdzie się ustawiać względem konia, jaką zajmować pozycję, by osiągać zamierzone efekty:

Foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

 Jeśli chcemy, by lonżowany koń nie zatrzymywał się bez naszego pozwolenia,  ustawiamy się między jego łopatką a popręgiem. Wystarczy, że przesuniemy się choć krok w stronę zadu, a koń stanie i najczęściej zwróci się w naszą stronę z pytaniem: co dalej?

Foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

 Stojąc naprzeciwko konia blokujemy mu drogę, nie pozwalamy, by się do nas zbliżył i przekroczył naszą granicę. Ale jeżeli ustawimy się względem niego bokiem, wyślemy sygnał: przyjdź.

Foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

 Jeśli prowadząc konia chcemy go zatrzymać, wychylmy się do tyłu. Nie musimy ciągnąć wierzchowca za uwiąz czy wodze. On doskonale wie, jaki sygnał mu przekazujemy. To tylko dowód, jaką siłę ma emitowany ciałem sygnał.

Foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

 Chodź za mną…

Foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

 Koń podporządkowany i ufający człowiekowi, podąży za nim luzem.

 

– Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Te dostrzeżemy ćwicząc w obecności doświadczonych koniarzy. Nie wszystko da się bowiem wyrazić słowem pisanym. Korzystajmy więc z podpowiedzi sprawdzonych trenerów i instruktorów. Język mowy ciała, to niezbędne abc, zwłaszcza jeśli jeździectwa nie sprowadzamy jedynie do okazjonalnych przejażdżek. (jpopr.)

 

    Print       Email

Dodaj komentarz

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.