Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

BENEFIS JERZEGO RUBERSZA

Jerzy Rubersz, częsty gość naszego portalu, autor jeździeckich porad nie tylko dla początkujących, obchodzi czterdziestolecie pracy zawodowej. Pracy związanej z końmi, bo z wykształcenia jest historykiem.

Uczy jazdy konnej w Technikum Hodowli Koni w Wolborzu, jest instruktorem, trenerem, kaskaderem. Wystąpił w ponad pięćdziesięciu filmach….

Foto: FAPA-PRESS

Bohater wieczoru JERZY RUBERSZ, foto: FAPA-PRESS

Jerzy Rubersz, częsty gość naszego portalu, autor jeździeckich porad nie tylko dla początkujących, obchodzi czterdziestolecie pracy zawodowej.  Pracy związanej  z końmi, bo z wykształcenia jest historykiem.

Uczy jazdy konnej w Technikum Hodowli Koni w Wolborzu, jest instruktorem, trenerem, kaskaderem. Wystąpił w ponad pięćdziesięciu filmach, m.in. w Ferdydurke w reż. Jerzego Skolimowskiego, Kronice wypadków miłosnych Andrzeja Wajdy, Austerii Jerzego Kawalerowicza, w Kanclerzu Ryszarda Bera, Dziejach mistrza Twardowskiego  Krzysztofa Gradowskiego, Przyspieszeniu  Zbigniewa Rebzdy, Ogniem i mieczem Jerzego Hoffmana, Polonia Restituta Bohdana Poręby, w węgierskim obrazie Osiemdziesięciu huzarów Sándora Sáry, od którego to filmu zaczął w roku 1979 swoją przygodę z kinematografią.

Jubileusz Jerzego Rubersza stał się pretekstem benefisu, jaki zorganizowało mu Wolborskie Centrum Kultury w Wolborzu, gdzie mieszka i pracuje. Bohater spotkania opowiadał o swojej jeździeckiej pasji, doświadczeniach w siodle, przygodach na planach filmowych, o wszystkim, co w jakikolwiek sposób łączy się z końmi. Brawom nie było końca!

Znajomi i przyjaciele życzyli jubilatowi kolejnych, przynajmniej czterdziestu lat w siodle. I my do życzeń się dołączamy.  A poniżej kilka zdjęć z benefisu przeplatanych fotografiami już publikowanymi na naszym portalu:

Foto: FAPA-PRESS

Jubilata przedstawia KAMILA ANNA DUBILAS-BOROŃ, dyrektorka Wolborskiego Centrum Kultury; foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

Dzień jak co dzień; foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

– Śmiesznych historyjek filmowych mam w zanadrzu dziesiątki. Pamiętam, jak pewien aktor – mniejsza o nazwisko – który wyjątkowo bał się koni, a musiał ileś jazd zaliczyć, dał się w końcu przekonać do jednego wierzchowca, ale tylko do tego jednego. Pech chciał, że któregoś dnia koń nabawił się kontuzji i okulał. Trener podstawił więc aktorowi siwka bardzo podobnego. Ten nie podejrzewając jakiegokolwiek podstępu, odbył lekcję jak zazwyczaj, i chyba do dziś nie ma pojęcia, o podmiance, na którą dał się nabrać. Najważniejsze, że opanował przynajmniej podstawy i z trudem, bo z trudem filmowemu wyzwaniu podołał. Foto: FAPA-PRESS

DSC3739

I oszczep mu niestraszny; foto: FAPA-PRESS

 

Foto: FAPA-PRESS

Galopowałem z boku konia głową w dół. W pewnym momencie poczułem, że trok spinający ostrogi, na których wisiałem, rozplata się. Jeszcze chwila i zleciałbym na ziemię, co przy takiej prędkości nie mogło dobrze się skończyć. Nie wiem, jak to zrobiłem, ale zdołałem wciągnąć się na siodło i w ten sposób wyszedłem z opresji bez szwanku. Foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

Sukcesy Sylwii Piechnik to m.in. zasługa Jerzego Rubersza; foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

– W Kanclerzu galopowaliśmy z lancami. Przed nami jechał citroen z operatorem. Samochód też pędził, ale mój koń okazał się szybszy. Niewiele brakowało, a trafiłbym lancą w obiektyw kamery. Hamować nie mogłem, bo za mną cwałowało przecież kilkudziesięciu jeźdźców. W ostatniej chwili udało mi się auto wyminąć i wyprzedzić. Byłem jednak zdziwiony, że kierowca widząc, co się dzieje, nie próbował uciekać. Po zdjęciach dowiedziałem się, że ani on, ani operator nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia. Szczęśliwi ludzie. Foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

Wracamy do stajni; foto: FAPA-PRESS

Foto: FAPA-PRESS

Żegnam państwa, do następnego; foto: FAPA-PRESS

 

 

 

 

 

 

 

    Print       Email

Dodaj komentarz

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.