Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

ROZUMIEĆ KONIA (19)

Jerzy Rubersz mówi, jak ważna jest umiejętność przewidywania zachowań konia, a w ich kontekście naszych reakcji…

_DSC2164mmm

Agnieszka Skowrońska ze stajni PASJA: spokój jeźdźca, spokój konia, pełne zaufanie! Foto: FAPA-PRESS

Jerzy Rubersz: z wykształcenia historyk, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, z zamiłowania koniarz, nauczyciel jazdy konnej w Technikum Hodowli Koni w Wolborzu, kaskader. W dzisiejszym odcinku mówi o tym, jak ważna jest umiejętność przewidywania zachowań konia, a w ich kontekście naszych reakcji. Ważna nie tylko dla bezpieczeństwa, ale też skuteczności i przyjemności z jazdy wierzchem.

– Nie ma tygodnia, bym nie obserwował jeźdźców na zajęciach z trenerami czy instruktorami. I nie chcę by to, co powiem odczytano, jakbym zjadł wszystkie rozumy, ale szlag mnie trafia, gdy koń sobie, jeździec sobie, a prowadzący nie reaguje. Dopóty, dopóki para jedzie wokół ujeżdżalni, wydaje się, że wszystko gra. W momencie jednak, gdy jeździec chce wykonać jakikolwiek manewr, choćby woltę, choćby zmianę tempa, okazuje się, że nie daje rady, bo koń nie rozumie, co jeździec do niego mówi. I w drugą stronę: jeździec nie potrafi zanalizować zachowania konia, więc ma kłopot w dotarciu do niego. Błędne koło. W tym miejscu nieodzowna jest pomoc nauczyciela, bo samemu bardzo trudno z pozycji siodła rozebrać na czynniki pierwsze, co i dlaczego nie wychodzi, zwłaszcza jeśli jest się początkującym jeźdźcem.

– Porozumienie z koniem – temat  rzeka –  od czegoś trzeba zacząć. Skoncentrujmy się na wstępnym ćwiczeniu, jakże istotnym dla relacji jeździec-wierzchowiec. Chodzi o to, by z siodła „wymusić” na zwierzęciu, ażby spokojnie stało w miejscu. Ta pozornie  banalna umiejętność jest jedną z najważniejszych w jeździectwie. Jeśli ma się udać, muszą w niej partycypować obie strony. Koń nie może się bać, jeździec musi być w pełni rozluźniony, utwierdzając wierzchowca w przekonaniu, że wszystko jest w porządku i panuje nad sytuacją. Są konie z flegmatycznym usposobieniem, które staną wszędzie, o każdej porze i bez względu na to, czy jest głośno, czy cicho, czy pada, czy wieje… bo nawet nie chce im się bać. Ale większość niestety trzeba najpierw okiełznać. Byle nie siłą, a naszym opanowaniem. Tylko w ten sposób koń zacznie nam ufać, choć oczywiście nie od razu. Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość – to abc pracy ze zwierzętami. Jeśli koń stanie w miejscu, choćby na pięć sekund, nagrodźmy go i przejdźmy zaraz do innych ćwiczeń, by po kilku, kilkunastu minutach wrócić do tego pierwszego. Systematyczne utrwalanie umiejętności, prowadzi do sukcesu.

– Jeśli koń już stoi, a wyczuwamy naszym ciałem, że zamierza wykonać jakiś manewr, bo się przestraszył, bo zdekoncentrował, musimy najszybciej jak potrafimy, uprzedzić go i dać mu sygnał do innego ćwiczenia. Ja w takich wypadkach cofam albo robię tzw. ugięcia szyi, skręcając mu delikatnie głowę wodzami raz w prawo, raz w lewo. W ten sposób odwracam jego uwagę od tego, co sprawiało, że przestał słuchać. Gdy tylko orientuję się, że znów jest skupiony na mnie, wracam do poprzedniego ćwiczenia.

111

Sylwia Piechnik jak skacze to skacze; foto: FAPA-PRESS

– Koń nie jest maszyną do spełniania naszych zachcianek. To żywy, czujący organizm, potrzebujący bezpieczeństwa i przewodnika, który to bezpieczeństwo mu zagwarantuje. Jeśli takowego nie ma, porozumienie staje się niemożliwe. Znakomicie ilustrują nam ten stan rzeczy obrazki z parkurów. Niewprawny jeździec, który kieruje konia na przeszkodę, a sam się tej przeszkody boi, przekazuje tę informację koniowi, choć wydaje mu się, że skoro nic nie powiedział, to koń o tym nie wiem. Nic podobnego. Jeśli jeździec nie jest zdecydowany, nie jest pewny siebie, zwierzę natychmiast to wyczuje i albo wyłamie, albo ominie przeszkodę,  nie chcąc pchać się w coś niepewnego. A jak się to kończy? Koń dostaje baty, które powinien dostać jeździec. Wystarczy kilka razy ukarać wierzchowca za coś, czego on nie rozumie i na co nie zasługuje, a ten w ogóle przestanie reagować na nasze polecenia. Dlatego, żeby zrozumieć konia, najpierw musimy sporo dowiedzieć się o jego psychice, bo bez tej wiedzy nie mamy co marzyć o fajnym jeździectwie nawet w wymiarze wyłącznie rekreacyjnym. Bo podstawy przecież i do spacerów po lesie, i do konkursów Gran Prix są takie same.   (j.popr.)

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.