Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

KLACZE, WAŁACHY, OGIERY POD SIODŁEM (25)

Jedni chcą dosiadać ogierów, inni klaczy, jeszcze inni wałachów. Jeśli wyboru dokonują doświadczeni jeźdźcy, możemy przyjąć, że wiedzą, co robią. Jeśli jednak na ogiera wsiada ktoś, kto stawia w jeździectwie pierwsze kroki, włos się jeży na głowie.

Foto FAPA-PRESS

 Jedni chcą dosiadać ogierów, inni klaczy, jeszcze inni wałachów. Jeśli wyboru dokonują doświadczeni jeźdźcy, możemy przyjąć, że wiedzą, co robią. Jeśli jednak na ogiera wsiada ktoś, kto stawia w jeździectwie pierwsze kroki, włos się jeży na głowie. 

 Zachowania koni, jak zresztą zwierząt w ogóle, w znacznej mierze warunkuje płeć. Klacz bywa humorzasta, kapryśna, w trakcie rui krnąbrna, uparta, chwilami nawet agresywna. Kiedy więc jest podenerwowana, nietrudno o wypadek.

Ogiery zaznaczają swoją dominację zawsze, choćby sposobem noszenia się w obecności innych koni. Taka postawa nie musi zwiastować próby ataku, ale zawsze jest to sygnał: tu panem jestem ja. Gdy ogier wyczuje grzejącą się klacz, stara się za wszelką cenę na nią wskoczyć. Pół biedy, jeśli kobyła pasie się samotnie lub wśród innych klaczy na pastwisku. Konie załatwią to między sobą. Jeśli jednak ogier będzie próbował pokryć klacz, którą akurat dosiada jeździec, sytuacja staje się groźna. Nie raz, nie dwa samiec wspinający się na kobyłę, uderzył człowieka głową w plecy i uszkodził mu kręgosłup.

– Tym większe znaczenie dla naszego bezpieczeństwa ma wychowanie i ułożenie konia. Zwierzę musi wiedzieć, co i kiedy mu wolno. Pamiętam z dawnych lat ogiery z zakładów treningowych. Były znakomicie przygotowane do swoich ról. Kiedy trenowały na parkurach, oddawały się pracy i tylko pracy. Zresztą w sporcie ogiery sprawdzają się znakomicie. Są ambitniejsze od klaczy i wałachów, znacznie rzadziej wyłamują. Ich odwagę wykorzystywano nie bez racji także podczas wojen. Wykorzystuje się ją i dziś, choćby do walki z bykami – „rozrywki” tej w żadnym razie nie popieram; stwierdzam jedynie fakt.

Foto FAPA-PRESS

Ogiery, by na nich jeździć, wymagają jednak od jeźdźca nie byle jakich umiejętności.

– Owszem. Nie każdy może ich dosiadać, bo nie każdemu dadzą się okiełznać. Dlatego absolutnie nie nadają się do szkółek jeździeckich. Tam powinno wykorzystywać się przede wszystkim wałachy. Chętniej wybaczają błędy, rzadko zachowują się agresywnie. Są najbezpieczniejszymi partnerami do nauki dla początkujących i średniozaawansowanych adeptów sztuki jeździeckiej. Oczywiście inaczej się z nimi dogadujemy, niż np. z klaczami. Co prawda nie miejsce tu na uwagi techniczne, ale zasada jest banalna. Z ogierem należy rozmawiać, wałachowi kazać, a klacz prosić.

                                                            ***

Jerzy Rubersz: z wykształcenia historyk, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, z zamiłowania koniarz, nauczyciel jazdy konnej w Technikum Hodowli Koni w Wolborzu, kaskader.

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.