Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

LATAJĄCA RĘKA, LATAJĄCA ŁYDKA (26)

Foto FAPA-PRESS

Jeśli konie mają służyć człowiekowi pod siodłem, muszą być odpowiednio wyszkolone. Stwierdzenie tyleż oczywiste, co banalne, ale… Zwierzęta uczy się reagowania na określone bodźce. Owe bodźce wysyła jeździec. Niestety wysyła je także wtedy, gdy o jeździectwie nie ma pojęcia.

– Wystarczy, że człowiek wsiądzie na konia, a już oddziałuje swoim ciałem na ciało wierzchowca, czyli wysyła mu jakieś sygnały. Jakieś, bo wcale nie znaczy, że prawidłowe. Każdy ruch nogą, ręką, przesunięcie się w siodle, głębszy lub płytszy oddech – jego rytmika –to informacja. Jeśli korespondująca ze sztuką hipiczną, to dobrze, bo zwierzę będzie wiedziało, czego od niego oczekujemy. Jeśli niezgodna, to wprowadzimy konia w stan dyskomfortu psychicznego, a częstokroć i fizycznego. Proszę tylko pomyśleć, jaki ból musi odczuwać wierzchowiec, gdy szarpiemy wodzami – tzw. „latająca ręka” – a przytroczone do nich kiełzno uderza w zęby. Koń nie wie dlaczego tak się dzieje i o co jeźdźcowi chodzi. Zaczyna się bronić. Napiera na wędzidło, przy okazji sztucznie ustawia kręgosłup i zad, które to części ciała mają zasadniczą rolę w komfortowym dla niego „dźwiganiu” jeźdźca. Nie dość więc, że go boli, to jeszcze mu niewygodnie. Dyskomfort potęgujemy, jeśli wyprzedzamy lub opóźniamy nasze ruchy w stosunku do ruchów konia. Harmonia, w jakiej jazda powinna trwać, bierze w łeb.

I nie tylko ręka tu winna.

– Wiele złego robi też „latająca noga”. Jeśli łydka nieustannie przesuwa się do przodu, do tyłu, znowu do przodu to koń otrzymuje sprzeczne polecenia. Noga przesunięta w stronę głowy jest sygnałem do zatrzymania się – wystarczy przyjrzeć się kowbojom z westernów. Gdy noga nie przylega stabilnie do boków konia, zaburza jego rytm i równowagę. O ile jeszcze w stępie nie jest to specjalnie uciążliwe dla wierzchowca, w galopie zwierzę może się tak zdenerwować, że poniesie. A to sytuacja wyjątkowo niebezpieczna.

Znamy kilka pozycji ułożenia łydki, wiadomo, że powinna mieć jak najwięcej punktów stycznych z bokiem konia i nie może być sztywna.

            – Zdaniem Richarda Shraka ułożeń jest sześć, tyle że trzy są tymi podstawowymi, stanowiącymi abc, które bezwzględnie musi znać nawet jeździec-amator:
1. łydka przyłożona do boku konia za popręgiem – daje sygnał do skrętu
2. łydka przyłożona do boku konia przy popręgu – daje sygnał do podniesienia kręgosłupa i podstawienia zadu
3. łydka przyłożona do boku konia na popręgu – daje sygnał do zatrzymania bądź przejścia do chodu niższego

            – Trzy pozostałe ułożenia stosuje się do chodów bocznych, cofania i obrotów. To już zaawansowana szkoła jazdy. Najpierw więc podstawy. Jak je opanować? Na zajęciach prowadzonych na lonży. I nie o jedną taką lekcję chodzi, przynajmniej o dziesięć. To najlepsza metoda, by wzmocnić dosiad i przestać na koniu się wozić, a zacząć na nim jeździć.    

I rzecz nie tylko w tym, by ręka i łydka przestała nam „latać”, ale  także, by ich jednoczesne działania nie wysyłały sprzecznych informacji.

            – Jakże często jeźdźcy dają sygnał dosiadem i łydką „ruszaj”, a rękoma „cofaj”. Rękoma i  wzrokiem sygnalizują ”idź w lewo”, a łydkami i balansem ciała „idź w prawo”. Konie, o czym już nieraz wspominałem, potrzebują jasnego przekazu. Jeśli go nie mają, wpływa to negatywnie na ich stan emocjonalny i zachowywanie równowagi. Co prawda są konie, które cierpiąc, potrafią człowiekowi wiele wybaczyć, ale nawet one mają granicę odporności.

W pewnym momencie mogą się zbuntować, a wówczas my – amatorzy – nie wyegzekwujemy od nich już nic.

 

***

Jerzy Rubersz: z wykształcenia historyk, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, z zamiłowania koniarz, nauczyciel jazdy konnej w Technikum Hodowli Koni w Wolborzu, kaskader.

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.