Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

O ŚWIĘTYM MIKOŁAJU, OPŁATKU, CZAROWNICACH I KOWALU

Święty Mikołaju chroń nasze owce, bydło i konie. Miej je zawsze w swojej obronie. Amen
(zaklęcie ludowe)

Drzeworyt z XIX wieku (ze zbiorów Muzeum Etnograficznego Seweryna Udzieli w Krakowie)

Kompletne zaskoczenie! Wczesnym rankiem, nazajutrz po Mikołajkach, nasza Czytelniczka poszła nakarmić konia. Weszła do boksu i zaniemówiła: Baron był brudny, dyszał ze zmęczenia, a grzywę miał tak rozwichrzoną, jak nigdy. Przerażona zawołała lekarza, ten na szczęście stwierdził, że wszystko w porządku; nie umiał jednak wytłumaczyć, co spowodowało, że wierzchowiec  jawił się po nocy niczym obraz nędzy i rozpaczy. My też nie mamy pojęcia, ale domyślamy się, kto może tę tajemnicę wyjaśnić…
– To przecież oczywiste, co się stało – mówi Amudena Rutkowska, etnograf Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. – Na tym koniu całą noc jeździła czarownica. Gdyby właścicielka wierzchowca, 6 grudnia, powiesiła na drzwiach stajni wizerunek Mikołaja, zastałaby swojego podopiecznego w jeszcze lepszej kondycji niż go zostawiła. Nie dość, że nie byłby zmęczony, to grzywę miałby zaplecioną, a sierść lśniłaby na nim, jakby świeżo natarta olejem.
Wizerunek Mikołaja chroni nie tylko przed czarownicami, również przed wilkami. W dzień Św. Mikołaja spotyka się on z watahą i wyznacza liczbę oraz gatunki, jakie ta może pożreć w nadchodzących dwunastu miesiącach. Ciekawe, czy wilki próbują negocjować, czy akceptują Mikołajowe dyrektywy bez dyskusji.
W wigilię 6 grudnia – kontynuuje Amudena Rutkowska – pasterze i gospodarze w ramach obrony przed wilkami zatykają na polach wiechy, a potem dotykają nimi konie, bydło, owce… by zwierzaki orientowały się, z której strony wygłodniałe drapieżniki mogą nadciągnąć. Tego dnia też, w niektórych regionach kraju, rolnicy zabezpieczając żywy inwentarz przed atakiem wilków, składają w kościele ofiary w postaci produktów spożywczych, m.in. zboża oraz drobiu.

Foto: FAPA-PRESS

Czas od 6 grudnia do Świąt Bożego Narodzenia biegnie dość szybko. W Wigilię 24 XII najpierw dzielimy się ze zwierzakami opłatkiem. W niektórych częściach kraju, do świątecznego stołu sprasza się konie, krowy, owce… i w takiej domowej scenerii dzieli owym opłatkiem. Potem pozostaje już tylko czekać północy, pory, o której zwierzaki zaczynają mówić ludzkim głosem. Wielu z nas wsłuchuje się w to, co konie, psiaki, krowy, barany, świnie, koty… mają do powiedzenia; wielu też omija stajnie, obory, chlewy szerokim łukiem, by tylko nie usłyszeć, co zwierzaki myślą o ich mordowaniu, uboju rytualnym, przerabianiu na kotlety, kiełbasy, futra, buty, torebki, o ciągnięciu przeładowanych wozów konnych z turystami, o mieszkaniu w ciasnych klatkach od narodzin do śmierci.
Gdy północ przeminie, zwierzaki przestają mówić ludzkim głosem, ale  mówią nadal swoim – jeno trzeba znać ich język.
Mądrzy gospodarze np. bacznie wsłuchują się w świąteczne, ale też powszednie rżenie koni – dodaje etnografka. – W różnych rejonach Polski i w różnych porach dnia oraz nocy, jest ono zwiastunem pomyślności albo niepowodzenia.
Konie traktowano i traktuje się w kulturze ludowej podobnie jak wszystkie inne gospodarskie zwierzęta. Nie nadaje się im cech wyższych, stąd niewiele zwyczajów czy obrzędów świątecznych związanych jest wyłącznie z końmi. Jednego z nielicznych przestrzegano na Śląsku: w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, gospodarze prowadzili swoje kobyły do kowala, by ten spuszczał im krew z karku. Zabieg miał na celu wzmocnienie samego zwierzęcia, ale też odgonienie złych mocy. I co ważne: na złe moce trzeba  zwracać uwagę nie tylko w Boże Narodzenie czy dzień św. Mikołaja, ale także np. w Noc Św. Jana. Kto nie zatknie wówczas na drzwiach stajni lub obory pęku różnorodnych ziół, chroniących nie tylko konie, również inne zwierzęta gospodarskie przed złymi mocami, marny jego los. A więc do lata!

Piotr Dzięciołowski

Foto: FAPA-PRESS

Legenda i modlitewka do św. Mikołaja
A mówiło się jo przy wyganianiu bydła w pole cy na pastwisko.Bo święty
Mikołaj był patronem od bydła, a tu naokoło wszędzie było dużo wilków. Jak
wycnoł bydle w pole, to nikt nie wiedzioł, cy je przegoni na powrót do
chałupy. A święty Mikołaj bez to był patronem od bydła, jak powiadajo… A
to któremu koń nie chciał jechać, bo się boł, bo tam czuł wilki, tak święty
Mikołaj kozoł temu chłopu wziąć tego konia i zaprowadzić do doliny, gdzie
było straśnie dużo wilcysków. No i chłop zaprowadziuł tego swojego konia,
tam go zostawiuł, no i te wilki zjadły tego konia. To święty Mikołaj poszed
z tym chłopem do ty doliny i powiedzioł : Tylko nie ruszojcie kości, niech
łone zostano w kupce. No i tych kości chłopy nie rusyli. Tak święty Mikołaj
tchnął na te kości łosko i wtedy z nich wstoł koń jeszcze lepszy jak pirwu.
I bez to od tego casu święty Mikołaj jes patronem łod bydła.
Źródło: Maria Szydełko z Woli Rafałowskiej, pow. Rzeszów

    Print       Email

Dodaj komentarz

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.