Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

PATRZĄ, SŁUCHAJĄ, WĘSZĄ… (27)

 

Foto FAPA-PRESS

Słuch, wzrok, węch odgrywają ogromną rolę w życiu ludzi i zwierząt. Ci pierwsi nie mają jednak tak wyostrzonych zmysłów jak ci drudzy. Człowiek, ażeby poznać zapach rośliny, wkłada nos w kwiaty… chyba że intensywnie kwitną bzy. Nie wyczuje też zwierzyny w krzakach, co najwyżej może ją zobaczyć. Za to ona nas, także innych mieszkańców planety, i wyczuje, i usłyszy, i zobaczy. Nierzadko nawet z bardzo dużej odległości!

Zmysły u zwierząt bardziej niż u człowieka pełnią rolę bezpiecznika. Widzę, słyszę, czuję – spróbuję w porę zareagować. Im sprawniejsze zmysły, tym lepiej. Jedne gatunki mają np. nadzwyczaj rozwinięty węch, inne słuch, czasem oba są tak samo dobrze wykształcone. Choćby u koni. To dlatego bywamy zaskoczeni, gdy jedziemy sobie stępem leśną ścieżką, nic się nie dzieje, cisza i spokój, a tu nagle nasz towarzysz podróży strzela z grzbietu i rusza przed siebie z prędkością błyskawicy. (Zwłaszcza, gdy nie został odpowiednio wyszkolony). Bo dla niego, z jakiegoś powodu, nie jest w danym momencie spokojnie. A to słyszy i czuje dziki ryjące w ściółce, jelenie i sarny pasące się opodal, a może wystraszył się lisa albo wilka. A że jest zwierzęciem uciekającym, to bierze nogi za pas i w długą. Nie zawsze udaje się nam z nim zabrać. Niewykluczone też, że zobaczył coś, co w jego odbiorze wydało mu się przerażające: dziurawy kubeł, starą papę albo inne śmieci, które widziane akurat z tej a nie z innej perspektywy wydały się niebezpieczne. Bo bardzo prawdopodobne, że gdyby na to „coś” natknął się idąc w drugą stronę, minąłby nie zauważywszy.

Foto FAPA-PRESS

– Bo konie – mówi Jerzy Rubersz inaczej widzą prawym okiem, inaczej lewym i w ogóle inaczej niż my. Mają inny zakres widzenia, tzw. oboczny, co wynika z umiejscowienia oczu w czaszce. Nie widzą więc np. tego, co mają przed nosem (martwe pole). O tej cesze widzenia zapomina wielu jeźdźców, zwłaszcza skoczków, którzy z zaskoczeniem przyjmują, że koń nie widzi drągów z bliskiej odległości. No nie widzi. Minimalna odległość, z jakiej ogrania wzrokiem całą przeszkodę, to pięć, czasem cztery metry. W prowadzeniu konia na przeszkodę ważne jest też ustawienie jego głowy. Jeśli koń jest naturalnie zebrany, to widzi górny drąg i potrafi należycie ocenić wysokość. Jeśli jednak głowę mu podnosimy, to widzi jedynie dół przeszkody, a to zbyt mało, by ją czysto pokonać.

Istotną cechą widzenia konia jest to, że wszystko, na co patrzy, wydaje mu się półtora razy większe niż w rzeczywistości. Również my, nawet jeśli niscy, to dla niego wysocy.

– Owa informacja może nam się przydać, choćby w trakcie lonżowania. Łatwiej sterować wierzchowcem, gdy go zdominujemy. Górowanie jednak tylko z pozycji ziemi może okazać się zbyt skromne, by nam się poddał. Swojego czasu nie mogłem sobie poradzić w treningu z trudnym koniem. I wtedy mój przyjaciel Wojciech Ginko zaproponował, bym stanął na jakimś podwyższeniu z palet albo na schodkach-drabince. Wystarczyło. Koń w jednej chwili, bez protestów, zaczął wykonywać moje polecenia.

Podobno ogiery rozpoznają też wzrokiem płeć innych koni.

– Może nie tyle rozpoznają, co próbują. Wszystko przez to, że z bliższego dystansu, np. na ujeżdżalni, wałachy z racji zmienionej budowy, przypominają klacze. Dopiero więc, gdy ogier podejdzie bliżej to albo się rozczaruje, albo się ucieszy. Narzędziem rozpoznawania płci jest węch. Ten pozwala ogierom na wyczuwanie grzejących się klaczy z odległości wielu kilometrów; przy sprzyjającym wietrze nawet z kilkunastu.

Foto FAPA-PRESS

O końskim węchu mówi się nawet, że jest lepszy od psiego.

– Jest doskonały, to prawda. Nie każdy wie, że służy koniom także do oceniania nas.. Inną woń potu wydziela bowiem człowiek spokojny, inną zdenerwowany. A oszukać się konia nie da. To przed samym sobą i znajomymi możemy grać, jacy jesteśmy odważni. „Zdenerwowany” zapach może być zresztą sygnałem dla konia, że będziemy próbowali go zaatakować. Wtedy najczęściej zwierzę odwraca się zadem i straszy… Odejdźmy więc, bo takie sytuacje bywają bardzo niebezpieczne. Wróćmy z doświadczonym koniarzem, który pokaże nam, jak z koniem rozmawiać, jak się w jego obecności zachowywać, by miło było obu stronom.

Nasze nastawienie – odwagę lub bojaźń – koń ocenia też wzrokiem. Inny chód i sposób noszenia własnego ciała ma osoba niepewna siebie. Koń analizuje też słuchem. Inaczej mówi do niego ktoś zdecydowany i świadom swoich umiejętności oraz wiedzy, inaczej niedoświadczony adept sztuki jeździeckiej.

– Koń oceniając człowieka, sytuację, cokolwiek – używa zawsze kilku zmysłów jednocześnie. Wiadomo, że nie powiem nam, co czuje, co widzi, ale pokaże, co słyszy. Jego uszy to radar, który przekazuje informacje o ewentualnym zagrożeniu. Umiejętność odczytywania mowy końskich uszu jest bezcenna. Wielu jeźdźców dzięki niej uniknęło twardego lądowania. Niestety nie da się opisać słowem, jak ów radar działa. Trzeba się tego uczyć w asyście dobrych instruktorów i trenerów. Jak zresztą wszystkiego, co z jeździectwem związane. Na własną rękę nie radzę eksperymentować.

                                         ***

Jerzy Rubersz:

z wykształcenia historyk, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, z zamiłowania koniarz, nauczyciel jazdy konnej w Technikum Hodowli Koni w Wolborzu, kaskader.

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.