Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

INSTRUKTORZY JAZDY KONNEJ (6)

 

GABRIELA POPIS; foto FAPA-PRESS

Gabriela Popis: studentka Akademii Wychowania Fizycznego w Olsztynie, instruktorka jeździectwa z kilkuletnim stażem, hipoterapeutka, ratownik wodny. Trenuje skoki przez przeszkody i TREC PTTK. Pasjonuje się szybką jazdą na motocyklu.

Konno jeździła jej babcia Ewa Kołodziej, jeździ jej mama Monika Popis, jeździ też ona i to od wczesnego dzieciństwa. Najpierw na jednym koniu z mamą, później pod kierunkiem mamy – entuzjastki stylu west i naturalnych metod treningowych. To tymi metodami Gabrysia nauczyła swojego pierwszego konia wspinania się i kładzenia. Inne wierzchowce też tak szkoli, a ma ich trzy. Co prawda na papierze wszystkie są własnością mamy, ale…

            – … tylko na papierze! – komentuje Gabriela Popis.

Foto AGATA BOJAROWICZ

I z tymi trzema, jeśli nie jest bardzo zimno, nie ściśnie mróz – pływa w jeziorze. Albo po to, by zrobić koniom frajdę, gdy skwar się z nieba leje, albo też po treningu, by się zrelaksowały. Wierzchowce nie tylko stępują po dnie, także kłusują, a na płytszej wodzie galopują. Gdy wypłyną dalej, tam gdzie grunt się kończy, wtedy Gabrysia zsuwa się z grzbietu i płynie obok. W wodzie czuje się jak ryba. W szkole sportowej trenowała pływanie trzy lata; dziś jest ratownikiem, ma patent sternika motorowodnego i kończy kurs instruktora pływania.

            – Ale konie są od zawsze na pierwszym miejscu! Uwielbiam cwałować po lesie. Lubię duże prędkości. Łzy w oczach i wiatr we włosach – to jest to! I nie tylko w siodle. Także za koniem na nartach albo w sankach.

A do ciągnięcia nart i sanek też sama konia przyuczyła.

– W terenie czuję się znakomicie zresztą o każdej porze roku, również, gdy gorąco jest nie z racji temperatury powietrza. Także wtedy, gdy adrenalina rośnie, serce wyskakuje z piersi, a ja muszę zwiewać, gdzie pieprz rośnie. Przeżyłam taką przygodę. Wybrałam się konno z koleżanką na spacer w nieznane. Dotarłyśmy do wielkiej posiadłości usytuowanej w środku lasu. Ogromna brama była otwarta na oścież. Kiedy podjechałyśmy bliżej, niespodziewanie wybiegł z niej pies. Po chwili biegło już w naszą stronę jeszcze pięć kolejnych. Same myśliwskie charty. Piękne, ale nie miały względem nas przyjacielskich zamiarów. Te oczy, te zębiska! – nigdy tego widoku nie zapomnę. W ułamku sekundy wzięłyśmy nogi za pas i do domu. Z taką prędkością cwałowałam tylko raz w życiu – właśnie wtedy. Na szczęście psy szybko spasowały, ale co się najadłyśmy strachu, to nasze. W każdym razie jak się ma takie stado chartów, to rzeczywiście można bramy nie zamykać (śmiech).

Na MP TREC PTTK w 2018 roku; foto FAPA-PRESS

Konną przygodę miała też Gabrysia z mamą.

– Nagle na naszej leśnej drodze pojawił się ogromny jeleń. Stanął i zdziwiony się nam przyglądał. Konie też się zdziwiły, a przede wszystkim wystraszyły. Zaczęły szybko i nerwowo oddychać. Jeden z nich tak się „nadmuchał” – koniarze wiedzą, o czym mówię – że rozerwał popręg. Nic się zwierzakowi nie stało, ale wspominam o tym, bo warto wiedzieć, jak konie mogą zareagować w sytuacjach dla nich ekstremalnych.

            Gabriela wie i widziała już niejedno. Na lądzie i na wodzie. W końcu całe życie spędza w siodle i w jeziorze, którego brzeg niemal dotyka jej domu. Zdobyła doświadczenie, jakiego często brakuje znacznie starszym instruktorom. Z jej wiedzy i umiejętności korzystają uczniowie. Sama też permanentnie pobiera jeździeckie nauki. Regularnie odbywa zajęcia ze swoją trenerką Magdaleną Karpowicz. To pod jego kierunkiem skacze coraz lepiej i coraz wyżej. Trzymamy kciuki za starty na parkurach. Na razie przygotowuje się przede wszystkim do wrześniowych Mistrzostw Polski w TREC PTTK. W ubiegłorocznych zajęła II miejsce. Oby w tegorocznych było przynajmniej tak samo.

W drodze po wicemistrzowski tytuł TREC PTTK 2018; foto FAPA-PRESS

Ale zawody zawodami. Gabriela ma też plany naukowe. Po skończeniu AWF zamierza studiować fizjoterapię.

– Rzecz jasna z myślą o moich koniach! Taka specjalizacja przyda mi się w zapewnieniu im możliwie najlepszych warunków treningowych i regeneracyjnych.

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.