Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

PRZYJDŹ W NIEDZIELĘ

Aleksandra Sypuła: studentka AWF, instruktorka jeździectwa i narciarstwa alpejskiego; objeżdżała konie na wyścigach, uprawiała szermierkę, skoki do wody i pływanie synchroniczne, biegała, tańczyła w balecie,

  

Aleksandra Sypuła; foto FAPA-PRESS

Aleksandra Sypuła: studentka AWF, instruktorka jeździectwa i narciarstwa alpejskiego; objeżdżała konie na wyścigach, uprawiała szermierkę, skoki do wody i pływanie synchroniczne, biegała, tańczyła w balecie, fascynuje ją też taniec nowoczesny. Trenuje TREC PTTK, wkkw, łyżwiarstwo figurowe.

To koleżanka namówiła ją, by po maturze spróbowała sił na politechnice. Spróbowała. Zaczęła studiować technologię chemiczną. Myślami jednak wciąż była na uczelni sportowej. Marzyła o tym od zawsze, a zrezygnowała na rzecz – jak ją przekonywała przyjaciółka – zawodu z przyszłością. I tak Ola rozpracowywała tablicę Mendelejewa na wszelkie możliwe sposoby, ale tylko do pierwszej sesji egzaminacyjnej. Zdała wszystko, co zdać miała, po przerwie semestralnej wróciła jeszcze na moment, wysłuchała jednego wykładu i tyle ją widzieli. W czerwcu tego roku dostała się na warszawski AWF.

Mistrzostwa Polski TREC PTTK 2018; foto FAPA-PRESS

Zmianie planów trudno się dziwić. Ktoś, kto pasjonuje się jakąś dziedziną i to od lat dziecięcych, zrozumiałe, że chce i powinien się realizować właśnie w niej. Skąd jednak wzięło się u Oli zainteresowanie końmi, tego nie wie nikt. Ciągnęło ją do nich od małego. Gdy podczas wakacji miała okazję wsiąść na kucyka – nie odpuszczała nigdy. W wieku dziewięciu lat pojechała na pierwszy obóz jeździecki. Dwie jazdy dziennie pozwoliły jej opanować arkana sztuki jeździeckiej na poziomie podstawowym. Wkrótce zaczęła swoją przygodę w podwarszawskiej stajni w Podkowie Leśnej. Jeździ tam od jedenastu lat. Tam też spróbowała sił w wkkw. W ubiegłym roku na zawodach Otwartej Ligi Mazowsza zajęła pierwsze miejsce w klasie LL70. Wygrała też rywalizację w bieżącym, ale już w klasie wyższej – LL85.  

W kolejnym sezonie także zamierza startować. Równolegle trenuje TREC PTTK. Debiutowała w tej konkurencji jako juniorka w roku 2015 i od razu wygrała, choć nie były to jeszcze zawody pełne, tylko tzw. „elementy” (bez biegu na orientację). Rok później, również jako juniorka, wygrała, ale już te pełne. W 2017 stanęła na III miejscu podium w Mistrzostwach Warmii i Mazur i na najwyższym w Mistrzostwach Polski. W następnych  Mistrzostwach znowu uplasowałaby się na pierwszym miejscu, ale zapomniała „Karty jeźdźca”. Na dzień dobry dostała więc 100 punktów w plecy, a takiej straty nie da się odrobić.

Mistrzostwa Polski TREC PTTK 2018 ; foto FAPA-PRESS

– Cóż, za gapiostwo się płaci. Ale jest o czym opowiadać. W ogóle mam wiele trecowych wspomnień, choćby z juniorskich zawodów w roku 2017. Pierwszy raz, przy okazji biegu na orientację, pojechałam w teren z trzema dziewczynami bez instruktora. Oczywiście jedna z nas musiała mieć skończone 18 lat, bo tego wymaga regulamin, ale to była tylko koleżanka, a nie urzędowy zwierzchnik. Czułam się dorosła, jak nigdy wcześniej.

TREC poznała przy okazji obozów letnich w Pajtuńskim Młynie – Warmińskim Ośrodku Turystyki Konnej. Kiedyś spędzała tam tylko wakacje, dziś każdą wolną chwilę.

 – Pamiętam, jak pojechałam w teren z Maćkiem Nafalskim, synem gospodarzy. Ścigaliśmy się, wygrywałam, ale do czasu. Gdy dotarliśmy do skrzyżowania, okazało się, że mój koń ma inne zdanie niż ja. Chciałam prosto, on skręcił w lewo. Spadłam i z leżącej pozycji obserwowałam mijającego mnie w zawrotnym tempie Maćka.

Mistrzostwa Warmii i Mazur 2019; foto FAPA-PRESS

Pociąg do szybkości Ola ma od dawna. Objeżdżała nawet konie na Służewcu  w Warszawie.

– Początkowo trener Marek Nowakowski pozwalał mi jedynie kłusować w dni powszednie na torze roboczym. Ale nastał w końcu taki moment, gdy powiedział: przyjdź w niedzielę. A to znaczyło, że rozwinę taką prędkość, jakiej nigdy dotąd nie miałam okazji. To dopiero jest doświadczenie, gdy czujesz tę niewyobrażalną moc konia, jego oddech i widzisz, jak daje z siebie tyle, że już więcej nie może. Wydawało mi się, że przyspieszając, odpala kolejne odrzutowe silniki.

Do jakiego stopnia przygoda wyścigowa była dla Oli ważna, niech świadczy, ile trudu musiała włożyć, by znaleźć się na wyścigach o 6 rano.

– Wstawałam o 4,50. O 5.30 miałam autobus. Wsiadałam z rowerem, bo żaden środek komunikacji nie dowoził na same wyścigi. Ludzie klęli mnie, bo zabierałam miejsce, a tłok był o tej porze spory. Warszawa jechała do pracy. Co się nasłuchałam pod moim adresem wyzwisk,  aż przykro mówić. Najważniejsze, że na czas docierałam do stajni i o 7 rano już kentrowałam.

I pewnie nadal jeździłaby na wyścigach, gdyby nie brak czasu.

– Nie pamiętam nawet, kiedy oglądałam telewizję. Mam tyle zajęć, że gdy wracam do domu to już tylko marzę o spaniu. Ale jak się rano budzę i uświadamiam sobie, że znowu zobaczę konie, to zrywam się z łóżka w jednej chwili.

Mistrzostwa Polski TREC PTTK; foto FAPA-PRESS

Czym konie tak Olę absorbują?

– Są nieustannie inne. To żywe istoty ze swoimi humorami, potrzebami, charakterami. Bywa, że nawet te najlepiej ujeżdżone, danego dnia nie mają ochoty na takie czy inne ćwiczenie. Trzeba wtedy jakoś się z nimi dogadywać, prosić, nakłaniać. To nie są maszyny i o tym zawsze warto pamiętać.

A dogadywać się Ola potrafi. Ma zapewne w sobie coś, co konie lubią i z czym jest  im po drodze. Przykłady na wyciągniecie ręki: na zawodach skokowych włożyła na konia siodło z podogoniem. Ktoś zrobił jej awanturę, że akurat ten koń osiodłany w ten sposób wariuje i zaraz ją zrzuci. Nie zrzucił. Inny wierzchowiec w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych miał w zwyczaju dociskać jeźdźca do ściany. Oli nie docisnął nigdy. To o czymś świadczy. Są ludzie, którzy mają to „coś”, co pomaga im w relacjach ze zwierzętami, a czego inni nawet wieloletnią nauką i pracą nie osiągną. Tego typu predyspozycje pomogą też Oli w przyszłości, gdy spełni swoje marzenie, założy stajnię wkkw i będzie układać własne konie tak, by nie tylko osiągały wyniki sportowe, ale były przyjazne innym jeźdźcom. (pd)

 

 

 

 

 

 

 

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.