Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

MONTY ROBERTS PRZYJEDZIE W LISTOPADZIE DO POLSKI

Chyba wszyscy koniarze już to wiedzą: Monty Roberts przyjedzie do Polski. W sobotę, 16 listopada będzie miał pokaz na wrocławskich Partynicach. W związku z przyjazdem udzielił specjalnego wywiadu Magdzie Stanik, organizatorce pokazu, zarazem swojej uczennicy. Portal hejnakon.pl jest jednym z patronów medialnych przedsięwzięcia.

MONTY ROBERTS; foto mat. prasowe

 Chyba wszyscy koniarze  już to wiedzą: Monty Roberts przyjedzie do Polski. W sobotę, 16 listopada będzie miał pokaz na wrocławskich Partynicach. W związku z przyjazdem udzielił specjalnego wywiadu Magdzie Stanik, organizatorce pokazu, zarazem swojej uczennicy.  Portal hejnakon.pl jest jednym z patronów medialnych przedsięwzięcia.

MAGDALENA STANIK:   Chce pan zostawić świat lepszym dla koni i ludzi. To piękna misja, ale czy jeden człowiek może zmienić świat?

MONTY ROBERTS:  To, co może zrobić jeden człowiek, to rozpocząć zmianę, choćby poprzez pokazywanie lepszej techniki pracy. Gdy inni ją podejmą,  zaczynają świat zmieniać na lepsze.

MS:   Od wielu lat podróżuje pan po całym świecie pokazując ludziom metody pracy i treningu koni bez przemocy, używania siły Pracuje pan zarówno z młodymi surowymi końmi, jak i z tymi, które mają problemy behawioralne. Są też na pana drodze konie – ofiary ludzkiej przemocy. Co stanowi największe wyzwanie?

MR:   Podróżowałem i pracowałem z końmi w 43 krajach. Nie ma wątpliwości, że najtrudniejszym wyzwaniem są ludzie, a nie konie. Ci którzy wątpią, ci którzy wszystko negują i ci, którzy po prostu używają przemocy – oni wszyscy spowalniają proces zmian.

MS:   Co zainspirowało pana, aby dowiedzieć się więcej o koniach i ich systemie komunikacji?

MR:   W okresie młodzieńczym, w wieku dojrzewania, doznałem przemocy ze strony mojego ojca. Miałem złamane 72 kości w wyniku wielu obrażeń. Widziałem też, jak ginęły lub doznawały urazów konie trenowane przez  ojca. To spowodowało, że postanowiłem coś zrobić, aby to zmienić.

MS: Co sprawiło, że postanowił pan poświecić swoje życie edukacji ludzi i rozpowszechniać metody pracy i treningu koni bez przemocy i użycia siły?

MR: Edukowanie jest jedynym sposobem, aby zasiać ziarno zmiany. A za tą moją edukacyjną obsesją odpowiedzialna jest w jakimś sensie Królowa Elżbieta II, która mnie wspiera i upewnia, że czynię dobrze.  Miałem olbrzymie szczęście spotkać na mej drodze tak wpływowe osoby, jak królowa.

MS: Czy to prawda, że każdej jesieni pracuje pan z młodymi, najcenniejszymi końmi królowej Elżbiety II?

MR: Tak. Co roku zaczynam pracę z końską młodzieżą pełnej krwi dla Jej Wysokości i robię to od 10 lat.

MS: Pana polscy fani pytają, jak się miewa Shy Boy – słynny dziki mustang, który porzucił wolność, aby zamieszkać z Monty Roberts`em?

MR: Uwierzycie, że Shy Boy ma już 26 lat? To niezwykle rzadkie, aby dziki, urodzony na wolności mustang przeżył więcej niż 15-16 lat. Powodem tego, że te konie nie żyją dłużej jest zarobaczenie. Powoduje ono m.in. osłabienie ścian naczyń krwionośnych, prowadzi do nagłej perforacji ściany żyły czy tętnicy i śmierci. Shy Boy cieszy się świetnym zdrowiem, nadal jest jeżdżony i ma zaprzyjaźnionego kumpla, młodszego mustanga.

MS: Trenował pan konie przez wiele dekad, ale za sprawą koni pomaga Pan też wyzdrowieć ludziom po traumatycznych przeżyciach.

MR: Na obecnym etapie mojego życia, prawdopodobnie najważniejszą rzeczą, jaką robię jest pomaganie ludziom po traumach. Uciekające zwierzę może nas bardzo dużo nauczyć. Pracuję na tym polu już od prawie 65 lat, odkąd byłem studentem na uniwersytecie. Konie mają niesamowity wpływ na ludzi po traumach. Pomagają im skupić się na „tu i teraz”, kontrolować ciało, aby zbudować zaufanie zwierzęcia. Uczą używać naszego ciała, body language, do komunikacji.

Monty Robert z Ireną Jarocką (1946-2012) podczas poprzedniego pobytu w Polsce; foto FAPA-PRESS/Piotr Dzięciołowski

MS: Jak koń może pomóc człowiekowi przezwyciężyć traumatyczne przeżycia?

MR: Podstawą jest zaufanie. Jeśli człowiekowi uda się w odpowiedni sposób zapanować nad swoim ciałem, koń mu zaufa. Ludzie przekonują się, że to jest możliwe.

MS: Pracuje pan nad nową książką, o czym ona będzie?

MR: Opisuję w niej moją historię i to, co zdarzyło się w moim życiu po poznaniu królowej Elżbiety II. Polska przyjęła moją pierwszą książkę z otwartymi ramionami, zobowiązuje się, że ta nowa również zostanie opublikowana w Polsce i to w waszym ojczystym języku.

MS: Co widzowie będą mogli zobaczyć podczas pana pokazu we Wrocławiu?

MR: Podczas głównego pokazu pracuję przeważnie z czterema końmi. Zazwyczaj zaczynam od takiego, który nigdy nie miał na sobie siodła, jeźdźca ani ogłowia. Potem pracuję z koniem, który stwarza problemy z ziemi, np. kopie, jest płochliwy, nie toleruje zabiegów kowala, itp.

Po pracy z drugim koniem mamy około 30 minutową przerwę i to jest czas, kiedy podpisuję książki i pozuję do zdjęć z widzami.

Trzecim koniem jest taki, który stwarza problemy podczas jazdy, np. staje dęba, bryka, itp.

Ostatnim – i tę cześć programu widzowie lubią szczególnie – jest koń, który odmawia wejścia do koniowozu. Bywa, że przyprowadzony został na pokaz piechotą. Czasem przywożony jest na środkach uspokajających – sedacji. W takim przypadku musimy upewnić się przed pokazem, że koń jest już całkowicie wolny od zastosowanych środków.

MAGDALENA STANIK

Szczegóły i bilety na www.montyrobertswpolsce.pl

FB montyroberts w Polsce

info@montyrobertswpolsce.pl

 

 

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.