Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

TO WODZE TRZYMAĆ CZY PUŚCIĆ?

MICHAŁ SZEWCZYK; foto FAPA-PRESS

Kolejna smutna wiadomość: w wieku 86 lat zmarł Michał Szewczyk (1934-2021): aktor związany od roku 1958 z łódzkim Teatrem Powszechnym, zagrał też w kilkunastu spektaklach telewizyjnych, blisko stu filmach fabularnych i serialach. Na ekranie mogliśmy go też oglądać  jeżdżącego konno.

             Sztuki jeździeckiej nikt go nie uczył. Opanował ją na potrzeby ról filmowych we własnym zakresie. A koni dosiadał m.in. w Barwach walki (1964) Jerzego Passendorfera i w Siwej legendzie (1991) Bohdana Poręby. To właśnie na planie tego drugiego filmu miał przygodę, którą na zawsze zapamiętał. Jako szlachcic Gołas galopował w zastępie dwustu(!) koni. Najpierw jednak dostał takiego wierzchowca, na którym nie był w stanie dorównać innym jeźdźcom. Dopiero, gdy wymieniono mu konia na żwawszego, sprostał zadaniu. I jak stało w scenopisie w jedną rękę chwycił karabelę oraz wodze, w drugą czapkę, która miał wymachiwać, by być lepiej widocznym. Ujęcie nakręcono zgodnie z planem, ale operator Jacek Stachlewski na wszelki wypadek zażyczył sobie dubel. Poprosił też Szewczyka, by galopował bliżej kamery.

– W odpowiednim momencie – opowiadał mi aktor w rozmowie dla miesięcznika Koń Polski” – ściągnąłem wodze w lewo machając przy tym czapką jak machać mi przykazano, ale jak na złość za bardzo wychyliłem się z siodła. Znalazłem się w takiej pozycji, która uniemożliwiała mi powrót w siedzisko. Co robić? Za mną ze sto koni, jak spadnę, to po mnie. Wyrzuciłem więc nogi ze strzemion i sam wybrałem sobie najbezpieczniejszy moment ewakuacji. Skoczyłem, sturlałem się po niewielkim zboczu i stanąłem na równych nogach odetchnąwszy z ulgą. Co prawda złamałem przy okazji palec wskazujący lewej ręki, ale cóż znaczy jeden uszkodzony palec wobec wieczności i filmowego wyzwania. Najważniejsze, że mogłem dalej grać i jeździć konno. Byłem tylko bardzo na siebie zły, że nie wyszło tak, jak wyjść miało i że reżyser wraz z operatorem nie zgodzili się na kolejny dubel. Za mój iście kaskaderski numer spotkała mnie jednak kara: musiałem postawić kolegom litr wódki. Pół litra za upadek z konia, drugie pół za puszczenie konia samopas. A mówią, że jak się spada, to wodze trzeba rzucić. To trzeba czy nie trzeba?

No właśnie: trzeba czy nie trzeba?

                                                                                               Piotr Dzięciołowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.