Loading...
Jesteś tutaj:  Home  >  artykul_glowny  >  Bieżący Artykuł

MISTRZYNIE Z MAŁEJ STAJENKI

Katarzyna Stawiska-Semeryło maluje, rysuje, szyje stroje historyczne, jeździ konno. Jest instruktorką jeździectwa i zawodniczką ujeżdżenia. Ma na koncie tytuł mistrzyni Europy w stroju arabskim oraz wiele…

KATARZYNA STAWISKA-SEMERYŁO w uszytym przez siebie stroju historycznym dosiada ogiera Barbarossa. Fot. FAPA-PRESS.

Katarzyna Stawiska-Semeryło maluje, rysuje, szyje stroje historyczne, jeździ konno. Jest instruktorką jeździectwa i zawodniczką ujeżdżenia. Ma na koncie tytuł mistrzyni Europy w stroju arabskim oraz wiele medali w klasycznym ujeżdżeniu w zawodach wojewódzkich i regionalnych. Wspólnie z mężem Krzysztofem, niegdyś koniuszym Stadniny w Janowie Podlaskim, prowadzą w Werchlisiu własną stajnię „For Pleasure”.   

Katarzyna Stawiska-Semeryło. Fot. FAPA-PRESS.

Szczęśliwa, ale zmęczona, by nie rzec zmordowana – zwracam się do szefowej stajni i wiem, że nie zaprzeczy.

            – Nawet nie mam zamiaru. W nocy wróciliśmy z zawodów ujeżdżeniowych z Solca Kujawskiego. Jakieś 460 kilometrów w jedną stronę. Oczy same nam się zamykają, a tu jeszcze wycieczka szkolna – sam pan widział. Trzeba było pokazać konie, a przede wszystkim zademonstrować jazdę na arabach w strojach historycznych. Dopiero teraz mogę spokojnie usiąść i chwalić się osiągnięciem Aleksandry, naszej trzynastoletniej córki, mistrzyni woj. lubelskiego w ujeżdżeniu, która w Solcu zdobyła kwalifikację na Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży.

ALEKSANDRA SEMERYŁO. Fot. NATALIA STEFANIA POTOCKA.

            To sukces, zresztą niepierwszy. Tylko w tym roku Aleksandra zdobyła już srebrny medal w Halowym Pucharze Polski w Ujeżdżeniu. Od dwóch lat w ogólnopolskim rankingu plasuje się na 6-7 miejscu. Sukcesy – w liczbie mnogiej, a jakże – przypisujemy nie tylko zawodniczce, ale też trenerce. Obie udowadniają, że i w małej stajence rodzą się mistrzowie.

Po treningu, przed treningiem? Fot. FAPA-PRESS.

            – Na pewno Oli łatwiej, niż jej rówieśnikom. Koni ma dowoli. Pierwszy raz na końskim grzbiecie znalazła się w wieku sześciu miesięcy. W wieku pięciu lat miała już własnego kucyka. Dziś objeżdża trzy konie dziennie. Treningi darmo. A że Krzysztof również ma spore doświadczenie w tej materii, pomaga, podsuwa bezcenne rady. Efekty naszej pracy widać jak na dłoni. Ola z roku na rok robi postępy, do tego jest zawodniczką karną, nie obraża się za uwagi i podpowiedzi. I co najważniejsze, Ona to lubi, nikt jej nie zmusza. Jak była mała, zazdrościła moim uczennicom, narzekała, że musi dzielić się mamą. Ale do czasu. W końcu i ją zaczęłam systematycznie trenować. Najpierw skoki, ale szybko dała się przekonać, że właśnie ujeżdżenie to jest to! Gdy skończyła dziewięć lat, wystartowała w pierwszych  zawodach. Mam ogromną satysfakcję, bo spełniam się prowadząc z nią zajęcia na coraz wyższym poziomie. Własnych treningów też nie zaniedbuję. Co prawda na razie wzięłam urlop od startów, ale przygotowuję konie do konkursów wyższych klas. Dosiadam lipicana Conversano i młodego obiecującego ogiera arabskiego Chicago. Jak będę gotowa, pokażę się na zawodach.

Wszystkich koni w stajni jest około trzydziestu. Fot. FAPA-PRESS.

            Koni, których dosiadają mama, córka, jeźdźcy rekreacyjni i sportowi jest w stajni „For Pleasure” około trzydziestu, z tego piętnaście własnych. Żaden z tych własnych nie został kupiony tylko dlatego, że był piękny, do tego z predyspozycjami do sportu.

Encina po ciężkiej chorobie doszła do siebie. Fot. FAPA-PRESS.

Każdy ma swoją bardziej lub mniej smutną historię. Większość trafiło do Werchlisia przypadkiem. Wśród nich nienadające się pod siodło, kontuzjowane, także ciężko chore, zdawałoby się nieuleczalnie, jak choćby arabka Encina. Troskliwa opieka sprawiła jednak, że klacz wróciła do zdrowia.  

– Ma niedorozwój mięśni – konsekwencje przebytych schorzeń – ale szaleje jak najzdrowszy koń. Doszła do takiej sprawności, że z powodzeniem prezentuje się pod siodłem na pokazach w strojach historycznych. Dała nam też kilka przepięknych źrebaków.       

Za sprawą maluchów każdego roku powiększa się stajenna gromada. Obok arabów, lipicanów, polskich koni sportowych, na świat przychodzą też konie rasy hanowerskiej – zaczątek planowej hodowli. Za kilka lat usłyszymy pewnie o sukcesach mamy i córki dosiadających właśnie tych wierzchowców.  

Ten strój również wyszedł spod ręki Katarzyny. Na zdjęciu uczennica ANASTAZJA SHINKOWA na fryzyjskiej klaczy Eltimo. Fot. FAPA-PRESS.

            – Z jednymi końmi łatwiej się pracuje, z innymi trudniej, ale praktycznie z każdym można osiągnąć dobry wynik. Pamiętam, jak zaczęłam startować w zawodach regionalnych, przyjechałam z moimi arabkami, a tam jeźdźcy z wielkimi końmi – niektóre sprowadzone z zagranicy – i zapytałam Krzyska: co ja tu robię? Wracajmy. Ale odważnie wystartowałam i wielu ograłam. A ile pracy musieliśmy włożyć w ten sukces – wiemy tylko my! Setki godzin nie tylko w siodle, ale i treningów z ziemi, czego nauczył mnie właśnie Krzysztof. I choć łatwiej zdobywać laury na koniach predysponowanych do danej dyscypliny sportowej, sukces na „zwyczajnym” cieszy niewspółmiernie bardziej. Ot choćby konie Aleksandry: jeden trenował skoki, drugi WKKW, a dzięki odpowiednim treningom, odnalazły się też w ujeżdżeniu.

Arabski ogier Cichad st. Roch. Fot. FAPA-PRESS.

             Nie każdy bowiem koń wielkiej klasy zapewni tę klasę swojemu jeźdźcowi. Ale każdy jeździec wysokiej klasy, może zapewnić swojemu koniowi pokonywanie kolejnych szczebli umiejętności. (HNK)

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nie zamieszczamy komentarzy niepodpisanych imieniem i nazwiskiem. Jeśli Autor zastrzeże swoje dane, pozostaną one wyłącznie do wiadomości redakcji.